Czy powinniśmy potrafić obsługiwać broń?
Postanowiliśmy poruszyć wątek trochę poboczny w stosunku do strzelectwa sportowego, jednak wydaje się, że bardzo ważny. Bo strzelectwo sportowe to przede wszystkim sport. I już. Niemniej jednak przy okazji uczymy się bardzo ważnej umiejętności, która być może nigdy nie będzie nam potrzebna poza strzelnicą, ale jeśli okaże się w jakimś momencie naszego życia niezbędna, to na naukę może być już za późno.
W jakich przypadkach umiejętność obsługi broni może być dla nas przydatna, a nawet ratująca życie? Otóż podzielmy sobie takie przypadki na dwie grupy. Pierwsza, to kwestia bezpieczeństwa nas samych, naszej rodzinny, na co dzień, w miejscu w którym mieszkamy, w naszej miejscowości, w nocy i za dnia – w czasie pokoju, gdy teoretycznie powinniśmy czuć się bezpiecznie. Druga grupa zdarzeń to agresja obcego państwa na nasz kraj lub tzw. wojna domowa (różne grupy społeczne lub etniczne walczą ze sobą na terenie danego państwa).
Pierwszą grupę przypadków ograniczmy do minimum. Załóżmy najpierw, że ktoś włamuje się do naszego domu w nocy. Grzebie przy naszych drzwiach, wybija szybę na tyłach domu. A my się budzimy – i słyszymy, że coś się dzieje. Co wtedy robimy? Czekamy, mając nadzieję, że włamywacz odejdzie? Reagujemy? Dzwonimy na policję? A jeśli w pobliżu nie ma żadnego wolnego radiowozu? A jeśli mieszkamy dalej od dużego miasta i policja może do nasz przyjechać… za pół godziny? Co wtedy robimy? I nie zrozumcie nas źle – jesteśmy najdalsi od twierdzenia, że należy do kogokolwiek strzelać! Absolutnie nie! Niemniej jednak należy zastanowić się, co należy w takiej sytuacji zrobić. I jeszcze jedno – załóżmy, że z jakiegoś powodu mamy w domu broń. Może kiedyś chcieliśmy być strzelcem sportowym, zrobiliśmy patent, pozwolenie na broń, mamy gdzieś w pokoju sejf S1 a w nim pistolet sportowy. Czy potrafimy z niego strzelać, gdyby jednak okazało się to jedynym rozwiązaniem mogącym odstraszyć agresora? Kiedy ostatnio trenowaliśmy? Ale tak na poważnie, aby się doskonalić, a nie tylko wpadliśmy na strzelnicę aby „odbębnić” zawody klubowe. A czy broń jest sprawna? Kiedy ją ostatnio serwisowaliśmy? A może trzeba było nauczyć się więcej? Potrenować strzelanie jedną ręką? Czy jesteśmy w stanie obsłużyć broń tak, aby zminimalizować ryzyko, że ktoś ucierpi? Hmmm…?
A teraz załóżmy, że w kraju dzieje się coś niedobrego. Upadł system finansowy. Wybuchła epidemia. Jest problem z dostępem do wody i żywności. Takie sytuacje dzieją się rzadko, ale jednak występują. Czy czujemy się bezpiecznie? Czy jesteśmy gotowi do konfrontacji, jeśli ktoś będzie chciał zagrozić nam, naszym dzieciom? A co jeśli policja i inne służby mundurowe będą w kryzysie, zajęte „ważniejszymi” sprawami, niż nasz telefon, że ktoś dobija się właśnie do naszych drzwi…? Kto będzie w takich czasach, których ani sobie ani Wam nie życzymy oczywiście, lepiej przygotowany do przetrwania? Osoba, która potrafi więcej i ma umiejętności w różnych obszarach? Jak myślicie?
Druga grupa przypadków to konflikt zbrojny. Wejście obcych wojsk na terytorium naszego państwa, względnie wewnętrzna wojna domowa. Obce wojska u nas? Przecież to niemożliwe! Chronią nas umowy międzynarodowe, różne sojusze… Poza tym mieszkamy w Europie. Tu jest bezpiecznie! No tak – pewnie tak samo myślą od lat władze i obywatele Szwajcarii, którzy pomimo swojej neutralności, są jednym z najbardziej uzbrojonych narodów Europy (mówimy o liczbie sztuk broni znajdującej się w prywatnych rękach, w domach). A pomimo tego nie widzimy tam dramatycznych scen, gdy sąsiedzi strzelają do siebie na ulicy, rozwiązując w ten sposób „drobne” spory. Co więcej – można życzyć dużo szczęścia agresorowi, który chciałby zająć Szwajcarię. Każdy dom stałby się twierdzą, na każdej ulicy walczyłby ruch oporu, a powszechna armia zostałaby uzbrojona jeszcze zanim żołnierze dotarliby do koszar (bo broń i amunicję mają już w domu). To się nazywa bezpieczne państwo. Zastanówmy się, dlaczego Finowie są „uzbrojeni po zęby”? Czyżby lubili widok karabinów na ścianie? Ładniejsze to niż „Słoneczniki van Gogha”? Pewnie dla wielu strzelców sportowych tak ;-) Ale na poważnie – dlaczego są tak silnie „dozbrojeni”? Pamiętacie co się stało na Ukrainie? Do ostatniej chwili NIKT nie wierzył, że Rosjanie wejdą na ostro i ruszą na Kijów. Że będą niszczyć, gwałcić i mordować. A tu nagle okazało się, że wojsko ukraińskie podjęło decyzję, że każdemu, kto chce i może walczyć, daje do ręki karabin. Od ręki. Bez żadnego trybu. Bo trzeba zatrzymać agresora, a ludzie muszą się jakoś bronić. A pamiętacie byłą Jugosławię? Gdy sąsiad mordował sąsiada? Środek Europy. To się nie miało prawa stać. A jednak się stało. Jeśli bywacie na wakacjach nad morzem w Chorwacji, pojedźcie na jednodniową wycieczkę w głąb kraju, do stref przygranicznych. Tam do dzisiaj spotkacie rozpadające się domki ostrzelane przez czołgi i z broni maszynowej. To nie miało prawa się stać. A gdyby się stało, to społeczność międzynarodowa powinna zastopować to w ciągu kilku dni… Tak. Ciekawe co na to rodziny tych wszystkich, którzy zginęli, których pobito, torturowano, gwałcono. Przecież to nie miało się prawa stać…
Biorąc wszystko powyższe pod uwagę wnioski nasuwają się same. Czy należy umieć posługiwać się bronią? Tak. Czy należy, choć na poziomie swojego klubu sportowego, doskonalić tę umiejętność, regularnie trenować, sprawdzać się w zawodach? Tak. Czy należy nauczyć się, jak udzielać pierwszej pomocy, opatrywać rany, tamować krwotoki? Tak. Można natomiast polemizować, czy robić to w czasie pokoju, dobrze się bawiąc i traktując jako jedną z uprawianych dyscyplin sportowych, czy może zgłębienie tej wiedzy, nauczenie się tych umiejętności zostawić na moment, gdy okazują się one niezbędne do przeżycia, gdy nikt nie ma czasu nas spokojnie nauczyć, gdy zaczyna się walka o przetrwanie.
Tak – trochę to dramatyczne. Ale historia rozpadu Jugosławii, wkroczenia wojsk rosyjskich na Ukrainę, ale także Polska historia z 1939 roku pokazują, że to, co jest niemożliwe, pewnego dnia jednak się wydarza. Dlatego na pytanie, czy powinniśmy potrafić obsługiwać broń, odpowiedź może być tylko jedna: TAK. Pamiętajcie – Sport dla Bezpieczeństwa!
Wspierają nas:
Napisz do nas:
Fundacja Sport dla Bezpieczeństwa
ul. Parkowa 25 / G1 / 057
51-616 Wrocław
(wejście od ul. Samuela Dicksteina 2)
kontakt@sportdlabezpieczenstwa.pl